czwartek, 25 kwietnia 2019

Słowacja zabytkiem stoji.

     Planując wolny czas na majówkę 2019, przypomniałam sobie jakże niedawną majówkę 2018. Była to Słowacja i Słowacki Raj https://martanaszlaku.blogspot.com/2018/06/do-raju-przez-sowacje.html
Ale Słowacja to nie tylko góry, szlaki i knedliczki. To też zabytki. Rzec by się chciało - zabytkiem Ona stoji.
A my tymi zabytkami mnacieszyliśmy swoje oczy bo i jest co oglądać. Oj jest


Wzniesienia uwieńczone zamkami i urocze miasteczka są po prostu....wszędzie

Bardejów

       To jedno z przygranicznych miast będace na liście światowego dziedzictwa Unesco od 2000 roku.Znaleźlśmy się tam z mężem wczesnym porankiem jadąc w Tatry i zachwyciliśmy się bezgranicznie.

Do Bardejowa jest tylko 30 km prostej drogi  z Krynicy Zdrój, ale my mieszkańcy Suwałk dotarliśmy tam przejściem granicznym w Barwinku na podkarpaciu, skąd jest tylko 54 km.
 A z Suwałk ha ha.. zaledwie 680 km.








Miasto zaskoczyło nas  zadziwiającym spokojem i skromnością pomimo bogactwa zabytków.
Mury obronne , kościół Sw, Idziego z XIV w , ratusz z XVI będący najstarszym zabytkiem Słowacji, fontanna z rzeźbą św. Floriana z 1774 roku to tylko nieliczne zabytki.



Dokładniejsze i ciekawsze informacje można zdobyć Tutaj: https://www.travelguide.sk/pol/bardejov/atrakcje-turystyczne/?lfCategoryAttractions=18

Ja  podzielę się tylko wrażeniem spokoju jaki odczułam wchodząc na rynek o siódmej rano ,
zachwytem jaki wzbudziły we mnie zabytkowe budowle i paroma fajnymi fotkami.

No i zachętą. Jeżeli jedziecie przez Słowację , nie omijajcie żadnych miast i miasteczek.
W każdym kryje się coś pięknego.


Chociażby ten kat na środku rynku


Gdyby nie podpowiedź szwagra Tomaszka, też byśmy tam nie wstąpili, jadąc jak najszybciej do Słowackiego Raju.


Lewocza 

Tutaj znaleźliśmy się z  w środku upalnego majowego dnia. To kolejne spokojne prawie senne miasteczko, w którym każda kamienica i kamieniczka nosi ślady wielowiekowej histotii, dlatego też
całe centrum jest się na  na liście  Unesco.
Zabytki fajnie opisuje Wieczna Tułaczka na swoim blogu: ww.wiecznatulaczka.pl/lewocza-7-miejsc-ktore-musisz-zobaczyc/,więc podrzucę link do jej bloga i nie będę się powtarzać. Ale mocno zachęcam do zboczenia z trasy i zachwycena się tym małym powiatowym miastem.


Kiezmark ;Stara Lubovla


To kolejne miasta leżące tuż za granicami naszego kraju, warte odwiedzenia. Może trochę podupadłe, ale jakże urocze.

Odnowiony zamek w Kiezmarku

 Co nas jesze urzekło  na Słowacji??

Zamok, Hrad, Kostel - czyli kościoły, pałace, zamki,  Tych oznaczeń na mapie nie można bagatelizowć , bo pod każdym kryje się historia,

Najpopularniejszy jest zapewne 


Spiski Hrad


     Początki tego największego kompleksu zamkowego sięgają  1120 roku.
Panoszy się na wzgórzu widoczny z daleka i zachęca do odwiedzenia swym ogromem.

Z bliska niestety już nie jest tak imponujący, gdyż od pożaru w 1780 roku stopniowo popadał w ruinę, ale sporo murów zostało już odbudowanych,a wewnątrz jest kilka fajnych wystaw.

Zamkowa  jadalnia - niestety nieczynna
Zamkowa kaplica

Z wieży zaś rozciądają się cudowne widoki na Spiską dolinę.



Z Krynicy Zdrój jest tu raptem 70km, z Zakopanego 100km.

 Idealna jedniodniowa wycieczka na odpoczynek po górskich wędrówkach.

Spiska Kapituła

      Tu dotarliśmy zjeżdzając z D1, by obejżeć kolejną perełkę Unesco.
Kiedyś było to miasto kościelne w Spiskim Podgrodziu, siedziba biskupów z katedrą św. Marcina z XIII wieku,

Teraz w słoneczne majowe przepołudnie zaskoczyło nas to prawie wymarłe maiasteczko.






Opustoszałe zabytkowe kamieniczki,
 działające co prawda seminarium duchowne, ale bez widocznuch śladów życia,
żadnych restauracji, kafejek, barów, żadnych ludzi.

Gdyby nie nadjechał autokar z turystami , nie spotkalibyśmy żywej duszy.

Jest jednak w tym miejscu coś urzekającego i warto tu zajechać.




A stąd do zamku spiskiego prowadzi piękna droga w sam raz na godzinny spacer.
Widok z zamku na podzamcze - na końcu wieza kościoła św. Marcina


   A ma koniec coś dla ciała, coś dla mięśni obolałych po górskich wędrówkach i zabytkowych miasteczkach, czyli kąpieliska geotermalne z goracą mineralną wodą, tak cudownie odprżającą że wszelakie siły wracają.

Kąpieliska termalne

Jest ich tam naprawdę wiele, różnorakich
My sprawdziliśmy Vrbov, http://slovakia.travel/pl/kapielisko-termalne-vrbov-kolo-kezmarku
bo to zaledwie kilkanaście kilometrów od Słowackiego Raju, a że od granicy niedaleko, toteż Polaków w nim nie brakowało.
Przyjemniy i niedrogi relax zwłąszcza zimą i w chłodne dni.
Prawie jak suwalska bania wypełniona gorącą wodą ale dużo, dużo fajniejsza.

I co jeszcze?

Ścieżka w koronach drzew



To najnowsza atrakcja w Bachledowej Dolinie. Trzeba przyznać że jedyna w swoim rodzaju, otwierająca widoki z jednej strony na Łomnicę, z drugiej na Trzy Korony


więc wspomogę się linkiem, niemniej jednak zapewniam że spacer spodoba się i małym i dużym wędrowcom.

Nas Słowacja zachwyciłą, zatem nie jest to nasz ani pierwszy ani ostatni wyjazd.




niedziela, 7 kwietnia 2019

Zauroczenie betonem czyli obwodnica Suwałk

      

 Pierwszy wpis po długim zimowym zastoju  dedykuję wszystkim wspaniałym znajomym z Polski, zadającym pytania typu " czy w Suwałkach , jest komunikacja miejska? Jak tam do was dojechać" itp.


Wyprzedzając te i inne pytania informuję, że tak.


W Suwałkach jest komunikacja miejska, jest linia kolejowa skomunikowana z Warszawą oraz Trakiszkami i ponoć Kownem, chociaż nie korzstałam; ponoć ma być lotnisko, tylko nie wiem jeszcze dla kogo, ale napewno jest już sławetna

obwodnica miasta

która to ma być częścią sławetnej Via Baltiki. Całe lata o niej słyszę,  tylko martwię się czy dożyję.

Obwodnica oficjalnie jeszcze nie oddana, ale w pełni wykończona, niecierpliwie czeka na przecięcie wstęgi i wpuszczenie na swoją gładką betonową nawierzchnię ogromu tirów, które ciągle jeszcze mkną przez miasto.

Ja zaś wyłaniam się  ze swej mentalnej zimowej gawry, bo słońce świeci zachęcająco, skowronki śpiewają a rower wkrótce zerdzewieje mi w piwnicy.
 I na początek sezonu postanawiam zapoznać się właśnie z tą drogą ale siodełka roweru, bo po otwarciu takiej okazji już nie będzie.

 
Trasę wraz z mężem zaczynamy od ronda przy ul. Pułaskiego prowadzącej do przejścia granicznego w Budzisku i przejeżdżamy do rozjazdu na S61 w Poddubówku czyli pokonujemy całe 15 km.


Kilkaset metrów jazdy i już muszę się zatrzymać by zrobić parę fotek.

Dołem obwodnicy biegnie, jakże ubożuchno wyglądająca droga do Białej Wody



A oto i dolina Czarnej Hańczy wzdłuż drogi na Żywą Wodę, którą to setki razy rowerem pokonałam.



    Widok na rzekę przypomniał mi o kajaku. Jeszcze trochę i rzeka zaroji się od turystów
Bo to jest najpiękniejsza rzeka nie tylko na Suwalszczyźnie. Kawałek tej rzeki opisałam
TU;ttps://martanaszlaku.blogspot.com/search/label/Czarna%20Hańcza

A wracając do drogi, to pedałujemy dzielnie podziwiając dobrze nam znaną okolicę z całkiem nowej perspektywy.
Ja dostrzegam rośliny i zabudowania dotychczas niedostrzeżone, mąż - pasjonat geologii - ukształtowanie terenu.


Dalej nitka nowej drogi biegnie dołem pod ul Bakałarzewską a potem Raczkowską

Infrastruktura jest naprawdę imponująca.
Cztery  pasy głądkiej betonowej nawierzchni, drogi dojazdowe,
wykończone skarpy, studzienki i zbiorniki na wodę czyli wszystko co trzeba. Tak mi się bynajmniej  wydaje, bo  na drogach to ja się nie znam.



Oooo tory kolejowe,
 Do Olecka???? Kiedyś coś tu jeździło.. Dobrze że chociaż drogi mamy.


A do najbliższego lotniska tylko 127 km. I kto powiedział ze Suwałki na końcu świata leżą??

Całe kilometry odnawialnych i nieodnawialnych źródeł energii. A nad nini?
Nad nimi krążą bociany, kruki, skowronki  i inne ptaszyska którym to ludzkie działania wcale nie przeszkadzają, a i do tirów się przyzwyczają.
Tak samo zresztą jak sarnom, które dostrzegamy w pobliskich zagajnikach.

I tak to, na początek sezonu zrobiliśmy 29 km fajnej trasy.

Reasumując, na Suwalszczyznę da się dojechać, jest na niej co robić i można na niej cudnie odpocząć. 

niedziela, 4 listopada 2018

Jak nie przespać niedzieli cd.

    

  Kiedy wiele lat temu, los rzucił mnie do Suwałk, byłam bardzo zaskoczona faktem, że czas w tym mieście płynie  dużo wolniej niż w Krakowie czy Gorzowie Wielkopolskim gdzie spędziłam ostatnie lata.
 Zaskoczyła mnie też przyjazna przyroda, lasy i jeziora bez których dziś nie potrafię już odpoczywać.

No i  zima, która jak już skuła ziemię w październiku i odpuściła w marcu.

Tak było kiedyś


Dziś po 23 latach, zaś zadziwia mie fakt, że 4 listopada w niedzielne południe w lekkim
sportowym stroju, mogę przemierzać rowerem ściezki Suwalszczyzny.


Scieżki dobrze znane, wiele razy pokonane a ciągle zachwycające.


Kręcimy 20 kilometrów  by zachować formę , naoliwić stawy i przweietrzyć głowę po i  przed tygodniem pracy i jeszcze po to by trochę się zachwycić,

Wiatraki w Białej Wodzie









A, że to taki zaduszkowy czas
więc odwiedzamy po drodze liczne mogiły w podsuwalskich lasach z czasów II wojny światowej,













Fajnie, gdy możemy z mężem spędzić wspólnie trochę czasu,
w takiej formie jak najbardziej lubimy.

I fajnie że mamy tyle dróg do przemierzenia.


















To była lekka i przyjemna 20 kilometrowa trasa na dwie godzinki spokojnej jazdy.



Dlatego też zachęcam wszystkich
do ruchu o każdej porze roku, a jakby ktoś chciał nam towarzyszyć tych wędrówkach to niech komentuje i odzywa się , bo trochę nam nudno.

poniedziałek, 22 października 2018

Ścieżkami Suwalszczyzny czyli jak nie przespać niedzieli


Mieszkanie w Suwałkach ma dla mnie tylko jeden mankament. Nie można w wolną spokojną niedzielę zalegnąć z książką w fotelu, pogapić się bezmyślnie w telewizor czy po prostu porobić NIC i jeszcze nie mieć wyrzutów sumienia, bo przecież nie ma gdzie się ruszyć, bo za miasto daleko, bo korki itd i tp...
Problemem za to jest podjęcie decyzji, w którą stronę się ruszyć. Na północ czy południe? Do Suwalskiego Parku Krajobrazowego czy Wigierskiego Narodowego? Dookoła Wigier czy Hańczy, a może nad Szelment? A może tylko na małą przejażdżkę lasem.
Rower, kijki, wyprawa samochodowo- spacerowa, to wszystko jest  w zasięgu czasu, sił i portwela.
Zatem nie lenimy się tylko ruszamy.


W ostatnią wrześniową niedzielę niebo przybrało zimny odcień błękitu, a na drzewach i krzewach pojawiły się pierwsze złote liście.






To znak, że idzie zmiana.
Idzie jesień.
 I tą dobrą zmianą trzeba się nacieszyć zanim przyjdzie kolejna.Gorsza, słotna i zimna
Wybór padł na Smolniki i mniej znaną część Suwalskiego Parku Krajobrazowego, czyli doliną Szeszupy. Rzeki mającej swoje źródła w okolicach Malasowizny i pięknemi zakusami podążającą do Niemna. Okazuje się że można nią nawet spłynąć kajakiem, chociaż przy niskim poziomie wody może być trudno, ale napewno ciekawie  .                              

Chociaż z Suwałk do Smolnik to tylko 22 km, jednak na krótki dzień odrobinkę za daleko. Pakujemy zatem rowery na samochód i podążamy pod Bar Jaćwing a stamtąd już na dwóch kółkach zielonym leśnym szlakiem przez wzdłuż jezior Czarnego i Białego , przez Postawele i Lizdejki do Rutki Tartak. 

LIZDEJKI No i którędy dalj? Na Rutkę w prawo....

Takie domostwa to tylko tutaj można spotkać

Wąska, asfaltowa droga prowadzi wzgórzami przez malownicze wsie. Żałować może ten, kto tu jeszcze nie był.

Sama Rutka Tartak zachwyca swoim spokojem, porządkiem i pięknymi krajobrazami ciągnącymi się nad Szeszupą i Potopką.
Nas zauroczył  niepozorny z zewnątrz, skromny i świetlisty kościół  oraz bajśniowy szlak będący świetnym miejscem edukacyjnym dla dzieci i wypoczynkowym dla rodziców.


                                                
  
  



 Do Smolnik zamierzaliśmy wrócić przez Pobondzie wzdłuz jeziora, ale polna droga tak się wiła i do nas uśmiechała że skierowaliśmy się  na Bondziszki i Jodoziory, 

W efekcie tylo wujek google wiedział gdzie jesteśmy, ale warto było. Oj warto.

Zrobiliśmy około 25 km, fajnej chociaż wcale niełatwej trasy.



Obejść, przeskoczyć, czy lepiej całkiem zejść im z drogi???

Ktoś kiedyś tu mieszkał...
Około 17ej w Barze Jacwing  nie ma już kartaczy ani moich ulubionych farszynek. Zostały tylko pierogi z mięsem, ale smakują wybornie po dawce świezego, chłodnego powietrza.

Tu zawsze jest smacznie i miło

Punkt widokowy u Pana Tadeusza



Smolniki - cmentarz
Na koniec zaliczamy obowiązkowy punkt u Pana Tadeusza, który nigdy mi się nie znudzi i spacer po Smolnikach w promieniach zachodzącego słońca.

Wszystkich kanapowców zachęcam do takich niedziel.
 Oby było ich jak najwięcej.



Dwa tygodnie później

Lato trwa nadal. Hura hura. Chociaż dni coraz krótsze, a ranki zimne, południowe słońce przygrzewa co sił a świat złoci się na potęgę. Cieszmy się cieszmy. Kanapy opuszczajmy i łapmy te ostatnie promienie wraz z witaminką D.


Tym razem mamy tylko krótkie popołudnie więc robimy naszą ulubioną trasę Suwałki - Prudziszki- Leszczewek nad jezioro Szelment i z powrotem przez Jeleniewo. To kolejna malownicza trasa w okolicy Suwałk, ale tu wszystkie takie są , więc nic dziwnego.

Green Velo -MOR w Prudziszkach

Widok z  wyciągu narciarskiego na jesionowej górze

Jezioro Szelment w tle

Widok na radar
Szybka jazda zajmuje nam 2 i pół godzinyz fotopauzami, przemierzamy ok 30 km i nabieramy sił na kolejny tydzień obowiązków.
Nic tak dobrze nie nastraja mnie do życia jak solidna dawka ruchu i otaczające piękno dlatego wszystkich chciałabym tym zarazić, chociaż szanuję inne upodobania,



Mam nadzieję że nie jest to ostatnia rowerowa niedziela na Suwalszczyźnie tej jesieni.

I nie jest.

Niedziela wyborów samorządowych 21 października nie pozostawiła nam żadnych wyborów. Zagłosować trzeba było, bo to obywatelski obowiązek, a na rower też iść trzeba bo temperatura nie spadła poniżej 10 stopni.
Robimy niedługą trasę obrzeżami naszego jakże pięknrgo miasta i co rusz odkrywamy coś nowego. 

Nowe miejsce wypoczynkowe nad jeziorem Muchowiec w Okuniowcu

Jezioro Muchowiec z nowym pomostem
Widok na jezioro nie nowy ale ciagle zdumiewający
Nowa osiedla w jesiennej krasie

Mówią że szara i ponura, mówią że smutna, depresyjna, a już napewno nostalgiczna,

A ja kocham tę porę roku, kocham złoto liści, kocham poranne mgły i rzeźkie wieczory, zapalone świece i jabłka w koszyku.

I to właśnie jesienią mam najwięcej zapału, planów i marzeń.

Wschodnie rubieże na niedzielnym spacerze

Na wzgórzach zdręby w dolinach trzebieże! Kto w piękność waszą pradawną uderzy? Gdzie tych okolic widoki wspaniałe? Gdzie się podziały boru ...